Mieszkańcy - interpretacja - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Wiadomości wstępne

Wiersz Mieszkańcy Juliana Tuwima, zaliczany do poezji skamandryckiej, pochodzi z tomu Biblia cygańska, opublikowanego w 1933 roku.

Utwór jest nowym, antyurbanistycznym portretem miasta, które Tuwim ukazał nie jako idealne środowisko życia (jak na przykład w wierszu Ranyjulek! czy Do prostego człowieka), lecz jako jądro degrengolady moralnej, przyczynę zatracenia człowieczeństwa, siedlisko kołtunerii, tępoty umysłowej gnuśnych i bezmyślnych mieszczuchów.

Jak pisze Tomasz Wójcik w monografii Poeci polscy XX wieku. Biogramy. Wiersze. Komentarze:
Fascynacja mieszczaństwem czy raczej drobnomieszczaństwem, swoisty mit tej grupy społecznej , z której wywodził się Julian Tuwim, zanika w jego poezji pochodzącej z lat 30., więcej nawet – zmienia się we własne przeciwieństwo. Drobnomieszczanie – tak czule i sentymentalnie wielbieni przez poetów w dawniejszych wierszach – stają się teraz uosobieniem najgorszych cech, przede wszystkim synonimem umysłowej płaskości i ograniczoności. Wiersz Mieszkańcy (…) jest przechylony niechęcią – by nie rzec: odrazą – zbiorowym portretem tej warstwy
(T. Wójcik, Poeci polscy XX wieku. Biogramy. Wiersze. Komentarze, Warszawa 2000, s. 39).

Podobną wymowę ma także inne dzieło poety - Wiosna. Dytyramb.
Innymi polskimi antyurbanistycznymi utworami są:
  • Chłopi oraz Ziemia obiecana Władysława Stanisława Reymonta;

  • Ludzie bezdomni Stefana Żeromskiego;

  • Powązki Stanisława Trembeckiego;

  • Wesele Stanisława Wyspiańskiego.


  • Interpretacja

    Podmiot liryczny w wierszu Juliana Tuwima wyraża swój krytyczny stosunek do tytułowych mieszkańców. Jest obserwatorem jednego dnia z życia miasta, „widzi” codzienną egzystencję mieszkańców od środka, zna ich obawy, myśli, sposób postrzegania świata, styl życia, powody ich powszedniego pośpiechu czy radości. Wszystko to sprawia, że czuje wstręt do dusznego miasta i jego mieszkańców. Dlaczego?

    Po pierwsze, obserwowani przez podmiot liryczny ludzie tracą czas na wykonywanie bezsensownych i bezużytecznych czynności, po obudzeniu cały dzień bezczynnie chodzą, na wszystko narzekają i grymaszą z byle powodu:

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
    I wszystko widmo. I wszystko fantom.


    Są niewolnikami własnych przyzwyczajeń i obaw. Czasem Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie, / Krawacik musną, klapy obciągną, innym razem poczytają gazetę, od której puchnie im głowa:

    Jak ciasto biorą gazety w palce
    I żują, żują na papkę pulchną,
    Aż papierowym wzdęte zakalcem,
    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford... że kino...
    Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
    Warstwami rośnie brednia potworna,
    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.


    Tuwim sportretował mieszczan jako pustych, tępych, bezmyślnych, bezradnych bezideowców. Każdą codzienną czynność, nawet najzwyklejsze zawiązanie sznurowadeł czy poprawienie krawata, realizują z pedanterią i niemal pietyzmem. Mimo iż chodzą do kina, do teatru, na wystawy, stale dyskutują o przeżytych doświadczeniach artystycznych, to jednak nie są zdolni do przeżyć intelektualnych, nie potrafią się „odchamić”.

    Jakby tego było mało, mieszkańcy miasta są pozorantami, ich hipokryzja nie zna granic. Choć sami wiodą pusty żywot a ich horyzonty myślowe są ciasne niczym za małe rękawiczki, pierwsi zabierają głos jeśli chodzi o ocenianie czy dawanie rad innym:

    A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...


    Ich świat jest „pocięty” na kawałki. Mimo iż mieszkają obok siebie, codziennie kupują papierosy w tym samym kiosku czy bułki w tej samej osiedlowej piekarni, nie łączą ich mocne społeczne, sąsiedzkie więzy. Wiodą samotniczy żywot, dbając jedynie o czubek własnego nosa o Własność wielebną, święte nabytki, o to, co Swoje, wyłącznie, zapracowane. Są skąpi, ich postępowanie cechuje egoizm i brak zainteresowania czymkolwiek. Za cel postawili sobie nieustanne gromadzenie rzeczy materialnych, dóbr doczesnych oraz zaspokajanie najbardziej przyziemnych, prymitywnych potrzeb. Są niewolnikami wydatków oraz konsumpcji i…jak widać z wiersza Tuwima – chyba im z tym dobrze.

    Ostatnia zwrotka obnaża fałszywą pobożność mieszkańców. Ich religijność nie dotyczy wiary. Jest tylko codziennym, odbębnianym obowiązkiem. Modlitwa jest wyklepaną formułką, podczas której wyłączają oba płaty mózgu i nie myślą o niczym:
    Potem się modlą: "od nagłej śmierci...
    ...od wojny... głodu... odpoczywanie"


    Wiersz jest zatem głosem pogardy dla kołtunerii, dulszczyzny, małostkowości, zakłamania oraz obłudy miasta i jego „tępych” mieszkańców. Tuwim stworzył antyurbanistyczny poemat, zrywając tym samym z kultywowaną w XX-leciu międzywojennym apoteozą miasta. Ukazał jego najważniejsze i najczęściej spotykane grzechy, przyczyniając się do sformułowania definicji małomiasteczkowości. Już dwa pierwsze wersy wystarczą, byśmy poczuli niesmak życiem mieszkańców, którzy nie kierują się żadną filozofią życiową, nie mają wytyczonych celów, są puści, kierują się przyzwyczajeniem. Ich życie jest zautomatyzowane. Ulęgając wizji czytanych gazet, postrzegają świat jako widmo i fantom.


    Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


      Dowiedz się więcej
    1  Rzecz czarnoleska - analiza i interpretacja
    2  O Tuwimie powiedzieli
    3  Prośba o piosenkę - interpretacja



    Komentarze: Mieszkańcy - interpretacja

    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
    Imię:
    Komentarz:
     





    Streszczenia książek
    Tagi: